pierwsza komunia tuż..tuż..

6 majNasze wspomnienia.

Przygotowania…
Tym razem wszystko zostało zoorganizowane ‚na spokojnie’.

Przyjęcie? -na łonie natury, wśród zielonych wzgórz i pachnących drzew.

Suknia? -liturgiczna i schludna, bez górnolotnych ozdób i wyśnionych tiulów.

Wianek? -oczywiście z pachnących goździków, pozbawiony  sztuczności i mdłych barwników.

Włosy? -tu niestety nie udało mi się wynegocjować niczego. Loki i koniec. Basta!

Pantofelki?– temat drażliwy ku rozpaczy N. Nie znalazłyśmy nic na lekkim obcasiku. Zostałyśmy przy płaskich cichobiegach, ale jakże praktycznych przy bieganiu i wygłupach po zielonych łąkach (po komunijnym obiadku w komunijnej białej sukni- zgroza! Efekt? zielona kiecka…)

Tort?- oczywiście czekoladowy…dietetyczny? Nieeeeee…. 😉

Nie mieliśmy górnolotnych pomysłów i wymagań, a co najważniejsze N także…
Może to kwestia naszego wychowania pomału owocuje…
Uroczystość chcieliśmy przeżyć sercem i wspólną rodzinną obecnością.  A mała N i tak była ogromnie podekscytowana i przejęta. Wcieliła się w swoją rolę wyśmienicie, a zadowolenie z siebie rysowało się na jej twarzy przez resztę dnia.

A tymczasem…
Inspirująca dawka zdjęć wyrwana z majowej, słonecznej niedzieli mojej ‚małej panny niemożliwej’…

Zapraszam i pozdrawiam.
P.

6 maj6 maj6 maj6 maj6 maj6 maj6 maj6 maj6 maj6 maj6 maj6 maj6 majfot. Emey Studio

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Post Navigation