Sobota.
Kwiecień.
Wpada mi w ręce pewien ciekawy cytat Scotta Schumana założyciela bloga ‚The Sartorialist’.
„Styl jako koncept został uznany za coś elitarnego, wysublimowanego i drogiego. A to jest przecież podstawowa forma wyrażania się. Tak jak muzyka czy słowa”.Wywracając oczami nieustannie wierzę, iż pewne rzeczy w moim życiu nie dzieją się przez przypadek. Osoby, które spotykam, miejsca w których jestem, inspiracyjne oddechy świeżości i wyznaczone ścieżki, którymi podążam „bosymi stopami” sprawiają, że odkrywam „to coś” zmieniając przy tym totalnie swój punkt widzenia. Absolutne B-U-M z rozbłyskiem, które po kilku sekundach zaczyna się łączyć, uzupełniać i staje się po prostu całością.
Ludzie.
Lubię kiedy brakuje mi oddechu i staje się bogatsza o tysiące doświadczeń i milion inspiracji. Jean-Luc Godard- francuski reżyser filmowy i scenarzysta twierdzi, iż „nieważne skąd bierzesz inspiracje, ważne co z nimi robisz”… A ja we wszystkich scenariuszach, które pisze dla mnie życie wcielam się praktycznie w każdą rolę.
Zabawne… Czasami gubię się w rozmowach, które muszę odbyć i w wyborach, których muszę dokonać…
Ale czymże jest życie? Pasmem drobnych chwil tak maleńkich jak okruszki chleba w plecaku małej N? Jednego jestem pewna- w moich codziennych chwilach jest mnóstwo rozmaitych sensów, które są kołem ratunkowym dla nadchodzących dni.Bardzo osobiście.
Pozwólcie, że skupię się teraz na niedalekiej przeszłości, która w wymiarze wszechświata jest bez znaczenia, natomiast w moim wymiarze ma sporą wartość. Moje pojedyncze historie, które ubrałam i przyozdobiłam w słowa i myśli…i ludzie, przede wszystkim ludzie, których poznałam. Moje 30 minut takie realne i chyba bardzo istotne. Mój zachwyt i podziw dla osoby, którą chcę Wam moi drodzy czytelnicy przedstawić w dzisiejszym poście. Osobę, której jestem wdzięczna za jej przyjazne słowa, wskazówki i trafne rady, za duchowe wsparcie, zainteresowanie i dobre serce.
Czasami czyjeś słowa zmieniają cały dzień, nastawienie do siebie, a nawet i do świata. Mowa o kobiecie, do której mam ogromny szacunek, która jest moją ‚małą’ inspiracją. A dla mojej małej N stała się największą idolką.
Katarzyna Niemierowska- skrzypaczka. Współorganizator projektu „Słowiański Jedwab” który miałam przyjemność podziwiać 21 kwietnia w Zamku Książ w Wałbrzychu.
Kilka słów o ‚Słowiańskim Jedwabiu’ czyli o ” elektryzującej kolekcji i muzyce nie mniej intrygującej niż same kreacje”
Co powiecie na kombinacje świata mody i świata muzyki? Tak wspaniale i wzajemnie na siebie oddziałują. Niesamowita symbioza połączona z „wachlarzem różnorodnych odcieni stylizacyjnych i muzycznych”.
Organizatorami tegorocznego projektu są Estera i Andrzej Grabarczyk a także Katarzyna Niemierowska. Natomiast wisienką na torcie na piątkowym pokazie była Pani Krystyna Mazurówna.
‚Słowiański Jedwab’ to autorski projekt ukazujący niesamowitą „opowieść o ludzkim życiu”.
Bardzo osobliwym dla mnie momentem była chwila, kiedy w uszach rozbrzmiewał czar skrzypiec fenomenalnego duetu Katarzyny Niemierowskiej i Roberta Delegiewicza, a na wybieg wkroczyły… modelki? Ba! I tutaj zrobię dużą pauzę! Włączając przycisk w głowie ON/OFF pozwólcie, iż zacznę wyliczać: #matki #żony #przyjaciółki #synowe #studentki #panie #damy #optymistki #podróżniczki #ex #aktywistki #szefowe #emerytki #kobiety bardzo różne i bardzo indywidualne. Widząc każdą z nich mogłam odczytać przeróżne historie… mogłam je sobie wyobrazić.
W moich odczuciach- wyśmienita sztuka łącząca w sobie „elementy muzyki na żywo, tańca, opracowanej choreografii, a nawet aktorstwa”.
Nie widziałam, a przede wszystkim nie słyszałam poprzednich projektów, ale jestem przekonana, iż były równie oryginalne jak w tym roku.
Len w odsłonie Gothic & Rock- czuję, że znalazłam również coś dla siebie…Ponadto zastanawiam się czy wszyscy pamiętają, iż Dolny Śląsk słynął z przemysłu włókienniczego m.in właśnie z lnu.
Reasumując.
Farfalle w brzuchu.
Magia muzyki + artystyczne stroje+ forma ekspresji a przede wszystkim okazanie szacunku publiczności sprawiło, iż autentycznie gęsia skórka na plecach towarzyszyła mi od początku do końca pokazu.
Kończąc dzisiejszy post pragnę przytoczyć słowa założycielki i projektantki marki RISK MADE IN WARSAW- ANTONINY SAMECKIEJ: „A przecież świetnie ubrani ludzie wcale nie rodzą się piękniejsi od innych, nie mają wyjątkowego gustu od pierwszego dnia życia. Chcą być stylowi i atrakcyjni, więc wkładają w to dużo energii i tacy się stają”.Życzę mnóstwo świeżych pomysłów i niekończącej się oryginalności .
P.
P.S …Moja droga K. dziękuję za Twoją cierpliwość i za to, że uświadamiasz mi, iż nie należy rozkładać wszystkiego na czynniki pierwsze i analizować, analizować, analizować… czasami jednak warto się otworzyć…